Boso przez świat

by

Zwykliśmy myśleć o nich jako o nieodzownym elemencie naszej garderoby, a w rzeczywistości tylko 20% populacji nosi je regularnie. Chodzi o buty. Najczęściej traktujemy je jako konieczność i zdejmujemy właściwie jedynie w domu. Nic w tym dziwnego, ponieważ nawyk ten wynieśliśmy z domu. Pamiętacie, jak rodzice nieustannie zwracali nam uwagę, by „włożyć kapcie”? Dziś często robimy to samo w stosunku do naszych dzieci.

Buty niszczą stopy

Ludzka stopa jest jednym z najbardziej złożonych układów mięśniowo-szkieletowych w organizmie. I działa idealnie! A tymczasem sami wpływamy na pojawiające się problemy ze stopami, bo zbyt często zakładamy buty. Obuwie zmienia sposób funkcjonowania stóp, co w miarę upływu czasu powoduje trwałe uszkodzenie stóp, kostek, kolan, bioder oraz dolnej części pleców. Dorośli mogą niewiele zrobić, by sobie pomóc – ich stopy są w pełni ukształtowane. Ale jeszcze jest czas, by wspierać rozwój dziecięcych stóp!

Jest lato i właściwie nic nas nie powstrzymuje przed tym, by choć na moment zdjąć buty i chodzić boso po trawie, piasku czy żwirku. A co dostajemy w zamian? Bardzo wiele, m.in.:

  • masujemy stopy – chodzenie boso wzmacnia i rozciąga mięśnie, ścięgna i więzadła w stopach, kostkach i łydkach. Przy każdym odbiciu się od podłoża palce stopy zginają się automatycznie, przez co ciężar ciała rozkłada się na stopach równomiernie, eliminując ryzyko przeciążenia stawów. Poruszając się boso zmuszamy do intensywniejszej pracy mięśnie stóp, więzadła oraz stawy skokowe, kolanowe i biodrowe. Dzięki temu zapobiegamy uszkodzeniom stawów i mięśni, których nie używamy chodząc w butach, a pobudzamy do pracy zdejmując je. Chodzenie boso dobrze wpływa także na kręgosłup. Podczas chodzenia boso przyjmujemy właściwą, pionową postawę ciała.
  • oczyszczamy umysł – chodzenie boso wyostrza zmysły. Jak to możliwe? Zdejmijcie buty i przekonajcie się sami! Podświadomie zwracamy większą uwagę na otoczenie, obserwujemy teren, na którym za sekundę ma stanąć nasza bosa stopa. Skupiamy się na tym co tu i teraz, wyostrzamy zmysły, odprężamy się i relaksujemy.
  • lepiej śpimy i jesteśmy zdrowsi –  chodzenie boso pomaga zrównoważyć rytm dobowy, co przekłada się na lepszą jakość snu. Stopa mając stały kontakt ze środowiskiem, zwłaszcza nieprzyjemnym, pobudza system odpornościowy do działania (ewentualne rany szybko się goją nawet te poważne).
  • uziemienie – człowiek energetycznie przypomina coś w rodzaju baterii dwubiegunowej. Górna część ciała ma ładunek dodatni i czerpie energię z kosmosu. Oddychając mamy kontakt z powietrzem, pływając – z wodą, jedząc – z darami natury.  Dolna część ciała ma ładunek ujemny i czerpie tę energię z Ziemi. Kiedy nasze ciało styka się z ziemią, jony powodują detoksykację organizmu, potrafią zmniejszyć stany zapalne, korzystnie wpływają na nasz wewnętrzny zegar, cykl hormonalny i rytm fizjologiczny. Najlepsze rezultaty w pozbyciu się negatywnych jonów osiągniemy, jeśli połączymy siłę nóg z wodą. To wyjaśnia, dlaczego tak dobrze czujemy się spacerując boso po brzegu plaży.
  • refleksologia – na stopach znajdują się 72 tysiące zakończeń nerwowych. Możemy je pobudzić sami chodząc boso po trawie, ściółce leśnej, piasku, pierwszym śniegu, wodzie. W ten sposób wpływamy na prawidłową pracę wszystkich organów wewnętrznych. Współczesne choroby cywilizacyjne, takie jak migreny, nerwice, rozmaite bóle, problemy z krążeniem, bezsenność i depresja mają swoje podłoże w tym, że przestaliśmy mieć naturalny kontakt z Ziemią.