Dogoterapia w terapii autyzmu

by

Jak działa dogoterapia w terapii autyzmu.

Dzieci autystyczne mają problemy w kontaktowaniu się z bliższym i dalszym otoczeniem. To czy mogą znaleźć wspólny język ze zwierzęciem? Oczywiście! Jak działa dogoterapia w terapii autyzmu?

W Stanach Zjednoczonych powstają farmy, na których prowadzona jest terapia dzieci cierpiących na autyzm. Istnieje wiele dowodów na to, że więź powstająca między człowiekiem a zwierzęciem daje obojgu wiele korzyści. Dla wielu dzieci związek ze zwierzęciem jest bezpieczniejszy niż z ludźmi. Przykładem na to jest chociażby postać Temple Grandin, której kontakt ze zwierzętami pozwalał lepiej funkcjonować w zmieniającym się, pędzącym świecie i w złożonych relacjach społecznych.

Założyciel jednej z terapeutycznych farm w USA, Michael Kaufmann, podkreśla, że: Praca dziecka autystycznego ze zwierzęciem to część większego planu leczenia(…).Samo zwierzę nie jest lekarstwem na wszystko. Są one częścią strategii edukacyjnych i terapeutycznych. A te strategie polegają na wykorzystaniu zwierząt, aby pomóc dzieciom w rozwijaniu ważnych umiejętności społecznych i emocjonalnych. Michael Kaufmann dodaje, że taki rodzaj terapii nie jest wolny od ryzyka, dlatego tak ważny jest nadzór nad interakcjami osób dorosłych.

Taki rodzaj terapii wchodzi w zakres Interaction Animal Assisted (AAI), która ogólnie rzecz ujmując polega na wspomaganiu leczenia autyzmu poprzez zwierzęta. Zwierzęta wykorzystywane w terapii to m.in. zwierzęta domowe, zwierzęta gospodarskie i ssaki morskie (np. delfiny). Zwierzęta pomagają dzieciom poprawiać nastrój, zmniejszać stres, dzięki uwalniającej się do mózgu oksytocynie i dopaminie. Do tego dochodzi także reakcja na bodźce społeczne: rozróżnianie zagrożeń, przywiązanie, zwiększenie zaufania, większego optymizmu.

Jak działa dogoterapia w terapii autyzmu?

Choć ten rodzaj metody jest bardzo często stosowany w leczeniu dzieci ze spektrum autyzmu, także w Szansie, to wciąż niewiele jest fachowych publikacji, które wskazują na jasne przesłanki medyczne. Ale my wiemy, że to działa, a dowodem na to są nasi pacjenci!

Jedną z nielicznych opublikowanych prac jest praca Laurel A. Redefer i  Joan F. Goodman z University of Pennsylvania w piśmie Journal of Autism and Developmental Disorders (Redefer i Goodman, 1989). Przeprowadzili oni badanie na próbie 12 dzieci (3 dziewczynek i 9 chłopców) w wieku od 5 do 10 lat, które uczęszczały do centrum dla dzieci autystycznych. Choć różniły się objawami, to wszystkie przejawiały znaczne zaburzenia rozwoju.

Badanie składało się z czterech faz:

  • trzech podstawowych 15-minutowych sesji (bez udziału psów), które stanowiły punkt odniesienia dla sesji przeprowadzonych po zakończeniu terapii;
  • 18 sesji z terapeutą, psem i dzieckiem, każdej trwającej 20 minut;
  • sesji zamykających, które były powtórzeniem sesji podstawowych;
  • sesji końcowej – tj. kolejnego powtórzenia (miesiąc po zakończeniu terapii) sesji podstawowych, ale zamiast terapeuty pojawiał się nieznany dorosły, tak by można było uogólnić wyniki.

Ogółem przeprowadzono 27 zajęć, w tym 18 z udziałem psa. W badaniu brało udział niewiele dzieci, jednak już taka liczba pozwala wysunąć jasne wnioski – badacze zaobserwowali zmiany w zachowaniu dzieci, a w szczególności doszli do wniosku, iż użycie psa jako elementu terapii może mieć duży wpływ na zachowanie silnie wycofujących się z kontaktu dzieci. Zauważono, że dzieci zaczęły stawać się bardziej otwarte na świat, przejawiały mniej zachowań autystycznych (takich jak trzepotanie rękami, kręcenie się w kółko, mruczenie czy krzyczenie) i więcej zachowań społecznych (przyłączanie się do zabaw terapeuty, inicjowanie zabawy np. podawanie terapeucie piłek do rzucania czy też naśladowanie go).

Czy to znaczy, że jeśli mam w domu psa to terapia „działa”?

Nie do końca – sam pies to za mało. Połączenie oddziaływania dziecko-pies i dziecko-terapeuta jest kluczowe do osiągnięcia rezultatów. Terapeuta pełni dla dziecka rolę przewodnika, który naucza, jak się komunikować i bawić z psem.