Nauka przez zabawę

by

Do 8 roku życia dzieci powinny uczyć się tylko przez zabawę. Dzieci kochają się bawić. Dlatego zdecydowana większość lubi przedszkole – bo tam można się bawić. W szkole jest inaczej – tam zabawy jest niewiele. Siedzenie w ławkach i nauka dominują przez kilka godzin. Rządzący i niektórzy rodzice sądzą, że to ma swoje zalety, przecież dziecko nauczy się pisać, liczyć i czytać. Dzięki temu w dorosłe życie wejdzie przygotowane do wyścigu szczurów. Czy faktycznie nauka jest tak ważna? A może liczy się coś innego?

Hanne Rasmussen, szefowa Lego Foundation sądzi, że na naciski ze strony rodziców jest zdecydowanie za wcześnie w odniesieniu do kilkulatków. Natomiast bardzo łatwo jest przeoczyć czas idealny do zabawy (lada moment dziecko będzie na nią „za duże”), która pomaga rozwijać kreatywność, uczy rozwiązywania problemów i empatii. Nam także wydaje się, że wyżej wymienione umiejętności są w dzisiejszym świecie znacznie bardziej cenne, niż pisanie, czytanie i liczenie – na naukę tych dyscyplin przyjdzie jeszcze czas. Jedne z badań pokazują, że wczesna nauka czytania, przed 11 r.ż. wcale nie jest gwarancją tego, że dziecko w  przyszłości będzie lepszym uczniem. W niektórych przypadkach może być zupełnie odwrotnie.

Według H. Rasmussen istnieje masa dowodów na to, że nauka w oparciu o zabawę jest o wiele bardziej skuteczna niż bierna nauka, z podręczników szkolnych. Jednak rodzice o tym nie słyszą…Nacisk na naukę w formie zabawy jest ograniczony. Oczywiście, spoglądając na idee promowane przez H. Rasmussen pomyślimy, że jej poglądy są ukierunkowane na sprzedaż jej produktów, czyli klocków Lego. Ale uwierzcie nam – firma ta radzi sobie tak znakomicie na światowym rynku, że w sumie w ogóle nie potrzebuje promocji. A nas cieszy fakt, że mając globalny zasięg stara się poza sprzedażą, także edukować. Lego zgrabnie komentuje: „Podbój świata za pomocą czerwonych i żółtych cegieł to jedno, zmiana myślenia rządów to kolejna sprawa.”

Kilkadziesiąt, nawet kilkanaście lat temu swobodna zabawa była normą. Dziś dzieci podporządkowują się planom i harmonogramom, w których brakuje miejsca na czas wolny. Kiedyś dzieci miały sposobność, by angażować się w różnego rodzaju zabawy, głównie podwórkowe, z paczką znajomych. Dziś jest zupełnie inaczej. I to problem globalny i lokalny, bo rodzice dość często nie do końca słuchają swoich dzieci. Za to mówią o „ogólnoświatowej konkurencji, rozwoju gospodarczym”, myślą o przyszłości, pracy w korporacji, zarabianiu pieniędzy… Rzadziej o tym, co dziecko lubi robić i kim chciałoby być w przyszłości.

Rasmussen ubolewa, że ​​”istnieją bariery w systemach – szkolnych, domach, instytucjach. Stąd zadanie jest bardzo trudne.”  Za wzór od lat stawia Skandynawię – tam radzą sobie świetnie. Tam cenią piękno, które na Zachodzie jest osłabione.

Dzięki swobodnej zabawie dzieci:

  1. uczą się ustalania zasad i reguł
  2. ponoszenia konsekwencji swoich decyzji (myślenie przyczynowo-skutkowe)
  3. budują poczucie własnej wartości
  4. uczą się zaufania do świata i ludzi
  5. doskonalą kreatywność
  6. uczą się samodzielności
  7. świetnie spędzają czas!

 

Źródło: theguardian.com