Pośpiech jest największym wrogiem rodziców

by

Zwroty: „Nie mamy zamiaru się spóźnić”, „Pospiesz się, bo przegapimy (wstaw odpowiednie)”, „Musimy już iść!” weszły wielu rodzicom w nawyk. Zwykle są spowodowane zniecierpliwieniem dorosłego niż koniecznością. Każdy, kto ma dzieci wie, że im się zwykle nie spieszy. Bo dzieci czasu nie liczą.

„Dusza doznaje uzdrowienia obcując z dziećmi”.

Fiodor Dostojewski

Chwila wytchnienia, czas na nudę i nic nie robienie to w oczach niektórych coś niewłaściwego. Wydaje się, że nasz świat ceni zapracowanie, pośpiech, pęd życia. Dlaczego?

Niedawno przyglądałam się dłuższą chwilę zabawie moich dzieci i zaczęłam zastanawiać się nad sensem tej gonitwy życiowej. Dzieci wspinały się na skałki, brodziły w wodzie, układały tory przeszkód z patyków i kamieni, podglądały kijanki przez lupę, wspinały się na drzewa. I wcale się nie spieszyły. Nie są zainteresowane wykonywaniem wszystkich czynności jednocześnie, raczej doceniają to co robią tu i teraz. One angażują się w aktywność na 100%. Tymczasem my – dorośli, zabieramy im wolny i beztroski czas, planując zajęcia dodatkowe, spotkania i wycieczki w zegarkiem i terminarzem w ręku, ciągle przypominając o obowiązkach, notorycznie powtarzając „Pospiesz się!”.

W miarę możliwości staram się nie poganiać moich dzieci. Bo co mi da próba przyspieszenia czynności wykonywanych przez nie? Odpowiedź nasuwa się sama… W takim razie dlaczego tak reaguję? Sądzę, że wynika to z moich przyzwyczajeń. I chcę, by dzieci zrobiły coś szybko, bo ja będę miała spokój i zyskam więcej czasu dla siebie. Jednak póki co tak się nie dzieję, za to zyskuję coś innego – ciągły powód do stresu. Dlatego czas na zmiany i w ramach pracy nad sobą próbuję usunąć zwrot „pospiesz się” z mojego słownika. Chcę, by moje dzieci mogły jak najdłużej czuć trwać w poczuciu zdumienia. Chcę im pokazać, że to piękne uczucie, ponieważ z pewnością za kilka lat okaże się, że zostaną z niego tylko strzępy – zniszczy je dorosłość. A jeśli mi się uda pomóc im zachować je choć w części, będę szczęśliwa. A póki co im tego zazdroszczę!

A gdyby tak nigdy się nie spieszyć?

Czy to wydaje ci się być dziwne? Nierealne? Czy pamiętasz, kiedy ostatni raz tak naprawdę wszystko miało swój czas? Cieszyłaś/eś się z tego, co robisz, nie myśląc o niczym innym, Nie martwiąc się o inne rzeczy, które trzeba będzie robić? Bez zerknięcia na zegarek? życie nie polega wyłącznie na nie traceniu czasu, wręcz przeciwnie – czasem warto go potrącić, a odpoczynek wcale nie wiąże się z jego utratą. Przejrzyj swoją listę rzeczy do zrobienia i odpowiedz na pytania – które z tych czynności są rzeczywiście konieczne, mają największe znaczenie i najszybciej zbliżają cię do celu, na którym ci zależy? Które z tych czynności to zapychacze czasu, czyli musisz je wykonać, ale niczemu one nie służą? Pośpiech zamyka nas w kręgu pewnej wizji, w sztywnych ramach wyobrażeń na temat świata i siebie. A za jakiś czas na pewno będziemy ponosić konsekwencje tej pogoni za życiowymi sukcesami, karierą, pieniędzmi… Organizm zacznie odmawiać współpracy.

Oczywiście, czasem trzeba coś zrobić szybko i sprawnie. Jednak można działać szybko i sprawnie, ale wciąż z poczuciem, że czas należy do nas, a bez poczucia, że go nam nie starczy. I właśnie tego mogą nauczyć nas dzieci.

Uważność jest ważna

W opozycji do pośpiechu staje uważność. To praktyka, która uczy bycia tu i teraz. Ćwiczymy skupianie uwagi na obiekcie, który w danej chwili jest najważniejszy. Uczymy się nieoceniania i przyjmowania rzeczy takimi, jakimi są. A do tego potrzebny jest czas. Bez niego nie da się wychowywać dzieci. Musimy przestać pędzić bezrefleksyjnie, odruchowo, odurzając się różnymi zajęciami i odwracając uwagę od tego, co się w nas dzieje.