Zabawy niebezpieczne

by

Zabawy na wysokości, ogniem, młotkiem i gwoździami…

Nie możemy się oszukiwać – staliśmy się nad wyraz ostrożni w stosunku do dzieci. Mamy na myśli ich bezpieczeństwo – stąd ta troska. Jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy telefony komórkowe nie były na pożytku dziennym, kiedy na drogach było mniej samochodów, kiedy media nie huczały codziennie o nowych atakach terrorystycznych – dzieci mogły więcej, bo rodzice czuli, że otoczenie jest bezpieczne. Czy rzeczywiście jest się czego bać?

Na Zachodzie zachęcają do… ryzykownych gier

Organizacja ds. Bezpieczeństwa w Holandii prowadzi kampanię zachęcającą rodziców do tego, aby dzieci bawiły się w bardziej niebezpieczne zabawy. Zachęcają je do ryzyka, ponieważ sądzą, że dzieci są zbyt „rozpieszczone”. O jaki zabawy chodzi? M.in. w ruch idą patyki, wspinaczka a nawet „małe pożary”. Organizacja ostrzega rodziców, szkoły i rząd przed tym, że współczesne dzieci nie będą potrafiły poradzić sobie w ryzykownych sytuacjach.

„Otyłość jest ogromnym problemem i jej przeciwdziałamy – wzywamy do ruchu i zdrowej diety”, powiedział szef projektu Judith Kuiper. „Z kolei ta inicjatywa ma szerszy cel: chodzi o to, co nazywamy” kompetencją na ryzyko „, dzięki czemu dzieci stają się bardziej niezależne i lepiej potrafią troszczyć się o siebie”. Szef projektu twierdzi, że już czteroletnie dziecko byłoby w stanie rozpalić ogień. Oczywiście rola rodzica jest tu nieoceniona – powinien pokazać dziecku jak to zrobić bezpiecznie (np. zwrócić uwagę na odpowiednie miejsce, wiatr), ale na pewno nie zniechęcać mówiąc: „Nie rób tego, to niebezpieczne!”.

W Wielkiej Brytanii przestępstwem jest samodzielne pozostawienie dziecka, jeśli stwarza zagrożenie. Rodzice mogą być ścigani, jeśli pozostawiają dziecko bez nadzoru „w sposób mogący spowodować niepotrzebne cierpienia lub szkody dla zdrowia”. Słowem – powinniśmy nauczyć dziecko kontrolowanego ryzyka. Kuiper powiedział, że „Istnieje społeczna tendencja, aby dzieci były chronione, rozpieszczone i wręcz wykręcane, gdzie przykładowo w Skandynawii i Kanadzie kładzie się nacisk na przeciwdziałanie ewentualnemu niebezpieczeństwu, przez co dzieci mogą być bardziej wolne”.

Badanie

W Holandii przeprowadzono ankietę wśród 1000 rodziców. pytano m.in. o to, czy pozwoliliby wpinać się pięciolatkowi na drzewo, rozpalić ognisko siedmiolatkowi, czy pozwoliliby pójść sześciolatkowi samodzielnie do parku z rówieśnikami. Okazało się, że 79% chętnie pozwoliłoby swoim dzieciom ryzykować podczas zabawy, ale nadal byli pełni obaw, że dziecku coś się stanie.

Froukje Hajer, wybitny holenderski doradca ds. Opieki nad dziećmi i autor kilku książek poświęconych dzieciom, ryzyku i zabawie, powiedział: „Jeśli koncentrujesz się wyłącznie na niebezpieczeństwie i regułach, zapominasz, że musisz zapewnić dziecku dobre środowisko edukacyjne. Fakt, że ludzie są bardziej skłonni do oceniania i narzekania prowadzi do niezdrowej atmosfery”.

Ciekawi jesteśmy waszej opinii. Pozwolilibyście czterolatkowi bawić się poza wyznaczonym ogrodzeniem miejscu w parku, wspinać się po ściętych konarach drzew, wydłubywać nożykiem drewnianą strzałę?

Źródło: telegraph.co.uk